Czas Adwentu oraz nadchodzących świąt Bożego Narodzenia, skłonił mnie do napisania tego tekstu w zakresie systemu ochrony zdrowia publicznego jak i otoczenia wokół niego. Zarówno w kwestii ochrony zdrowia fizycznego jak i psychicznego. Faktem jest katastrofalna sytuacja finansowa całego systemu zdrowotnego w Polsce oraz permanentny
brak reform kompleksowo rozwiązujących problemy tej materii. Unikały ich jak ognia wszystkie rządy i koalicje w ostatnich dziesięcioleciach co skutkuje stanem obecnym. Nie bez znaczenia było/jest ,,wrzucenie” w system tysięcy przybyszy ze wschodu po rozpoczęciu konfliktu na UA, bez analizy jakie to przyniesie skutki dla Polaków i naszego NFZ. Obecnie trwa jak zawsze w tego typu przypadkach/kryzysach licytacja kto bardziej zawinił oraz zapowiedzi przyszłych ewentualnych programów naprawczych. Nie da się ukryć że to kolejny z wielu przykładów reaktywności naszej klasy politycznej. Patrząc na większości znany niedowład i paraliż systemu zdrowotnego, postanowiłem przyjrzeć się gdzie suweren szuka ratunku, czyli usługą około medycznym ,,ratującym” dobrostan fizyczny i psychiczny. To czego doświadczyłem dotykając materii, napawa nie tylko obrzydzeniem lecz wzbudza mój autentyczny gniew. Tym samy nie będąc entuzjastą obecnej koalicji rządzącej a kierując się realizmem w sposób umiarkowany, ucieszyły mnie prace nad ustawą w przestrzeni medialnej zwaną lex szarlatan, będącej tak naprawdę nowelizacją ustawy o prawach pacjenta oraz o Rzeczniku Praw Pacjenta. Projekt ma regulować rynek usług zdrowotnych, suplementów i tzw. terapii alternatywnych oraz nakłada obowiązek informowania o braku kwalifikacji medycznych, dając tym samy możliwość nakładania kary do 2 mln złotych. Sieć internetowa zalana jest wręcz wszelkiej maści ,,cudotwórcami” oferującymi najróżniejsze specyfiki które w.g. ich opinii ratują z najtrudniejszych przypadków nowotworów jak i różnych ciężkich chorób oraz innych dolegliwości zdrowotnych. Oczywistym jest że skuteczność specyfików nie jest w żaden sposób potwierdzona a w.w. ,,ścierwojady” ( tak właśnie trzeba nazywać rzeczy po imieniu) bez jakiejkolwiek krępacji, żerują na ludzkim nieszczęściu i szukaniu rozwiązań tam gdzie ich nie ma. Nie inaczej sprawy się mają w zakresie zdrowia psychicznego w necie wręcz kłębi się ,,psychoterapeutów” będących z zawodu: ślusarzami, tokarzami, mechanikami, filologami itp. itd. Oferują oni ,,profesjonalne” usługi w zakresie rozmaitych nurtów terapii w tym min. np. hipnoterapii jak i innych terapii np. z elementami duchowości wschodniej. W tym momencie warto się zatrzymać i zdać sobie sprawę że jesteśmy jednym z niewielu państw w Europie, gdzie zawód psychoterapeuty można wykonywać po kursie nie będąc z wykształcenia psychiatrą czy psychologiem o doświadczeniu klinicznym nie wspominając a o przynależności do np. Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego, nawet nikt nie słyszał lub słyszeć nie chce, bądź ze względów formalnych nie może przynależeć. Tym samym setki jak nie tysiące obywateli kładą się na przysłowiowej kozetce u ślusarza lub tokarza całkowicie, bez świadomości komu podają w ,,obróbkę” swoją sferę psychofizyczną. Skuteczność tego typu zabiegów jest nie tylko nikła a w większości przypadków niszcząca. To nie wszystko tam gdzie mamy do czynienia z elementami wkraczającym w sferę duchową, obcą wierze katolickiej ci ,,specjaliści” w wypadku wystąpienia wątpliwości u przyszłego pacjenta dotyczących braku kolizji z naszą wiarą, dokonują autoryzacji swojego procederu za pomocą części elementów lub symboli religii katolickiej.. Dziś o zgrozo nawet u kabalarek stawiających tarota można dostrzec- symbolikę religii katolickiej na ścianach lub meblach.. I tak np. hipnoterapeuta powie że kościół katolicki nie ma nic przeciwko tej metodzie terapii. Tym samym w gabinetach tej wysokiej klasy ,,specjalistów” zobaczymy krzyżyki, różańce a na ich stronach internetowych, posty o aniołkach i szeroko rozumianym dobrze lub pozytywnej energii. W wielu przypadkach zatajają oni fakt że dokonują tzw.regresji wcieleń,.. No cóż można i tak, jednak to herezja w czystej postaci. Oczywiście nie powiedzą tego wszem i wobec, aby dotrzeć do tej wiedzy trzeba użyć fortelu lub zdobyć zaufanie ,,terapeuty/stolarza/ślusarza/tokarza” i oznajmić mu swą wiarę a taki stan rzeczy a i na to potrzeba czasu. Jednak katolikom wiadomym jest że Syn Boży – Jezus Chrystus, jeden raz prawdziwie zmartwychwstał a nie wrócił w kolejnym wcieleniu. Poza szkodami jakimi dokonują u swoich zazwyczaj nieświadomych pacjentów, ordynarna chęć zysku (bo przecież nie pomoc) pcha ich w czeluść grzechu przeciwko pierwszemu przykazaniu. Konsekwencje tych działań dla ich wykonawców prędzej czy później będą ciężkie i nieuniknione. Tym samym wypada mieć nadzieje że nowelizacja ustawy (jak nie teraz to w zaostrzonej wersji w przyszłości), oczyści przestrzeń publiczną z cudownych specyfików i działalności handlarzy za tym stojących jak i psychoterapeutów/tokarzy. Osobiście gdyby to zależało od mojej osoby, nie tylko karał bym finansowo jak kierunkują zapisy w projekcie (co skutkować musi ostatecznym wyrugowaniem z rynku) ale także upublicznił bym do wiadomości społecznej wizerunki takich person z odpowiednią adnotacją – UWAGA SZARLATAN/ZŁO-DZIEJ.
Piotr Dziadul